Polityczne gry wyborcze [komentarz]

Udostępnij na:

logo jaworznianinOptymiści uważają, że Jaworzno to świetne miejsce do życia. Pesymiści obawiają się, że może to być prawda. A kiedy merytorycznych argumentów brak, uderza się w pierwotny instynkt, jakim jest zawiść. Warto pamiętać jednak o tym, że świat w niedziele się nie skończy. Wybory przeminą. Kandydatem na radnego czy prezydenta się bywa, a człowiekiem się jest – pisze w swoim felietonie Dawid Serafin autor serwisu Jaworznianin.pl

Wyobraźcie sobie Państwo, że na stole tuż obok was pojawia się ponad 110 stu złotowych banknotów. Dotknijcie je. Poczujcie ich zapach, usłyszcie ich szelest pod palcami. Przyjemne uczucie, prawda?

A teraz wyobraźcie sobie, że macie nienormowany czas pracy. Często wasze obowiązki zawodowe pochłaniają wam każdego dnia nawet po 16 godzin. Dodatkowo jesteście obwarowani setkami przepisów, które czasem wzajemnie się wykluczają. Co jakiś czas politycy w Warszawie dodają wam finansowych zobowiązań, które musicie zapłacić. Jednak pieniędzy nie przybywa. Do tego wszyscy oczekują od was, że w ciągu roku miasto zrobi skok cywilizacyjny, który krajom starej Unii Europejskiej zajął wiele lat. Przyjemne uczucie? Wątpię. To tylko wycinek rzeczywistości prezydentów wszystkich miasta. Biorąc pod uwagę tą perspektywę i ich zarobki; to szczerze, nie zazdroszczę. Od ręki jestem w stanie wymienić funkcje, które są lepiej opłacane z pieniędzy podatników a odpowiedzialność zerowa. Poseł, senator…

Ogólnie uważam, że zaglądanie komuś do portfela jest próbą leczenia swoich własnych kompleksów. Szczególnie, jeśli ktoś zarobił je uczciwie i ciężką pracą.

Niestety w kończącej (?) się kampanii wyborczej ktoś postanowił zagrać kartą „zawiści”. I po całym mieście rozprowadził „gazetkę” ukazującą ile zarabiają prezydent i niektórzy urzędnicy. Dodatkowo po mieście jeździ samochód i przez megafon rozgłasza hasła o wszechogarniającym miasto układzie i żeby otwierać skrzynki, bo tam znajdziemy prawdę. Cóż, kiedy argumentów brak, górę biorą zwierzęce instynkty.

 Podobno anonimowość zwiększa „odwagę”. Tylko czy można mówić o odwadze, kiedy ktoś boi się podpisać pod swoimi słowami. Nie. Wtedy nie można mówić o odwadze. Taki ktoś jest zwyczajnym tchórzem. Podobno za wydaniem „gazetki” stoi trójka mieszkańców. Jeśli tak jest rzeczywiście to wiadomo o nich jedno. To zwykli tchórze!

W dzisiejszej demokracji czy się to komuś podoba czy nie wygrywa sens, pomysł czy wizja, ale ogólne wrażenie artystyczne. Choć zawsze lepiej, jeśli „model” po za ładną buzią na plakatach ma coś do zaoferowania. Jednak obserwując obecna kampanijną batalię dochodzę do wniosku, że optymiści uważają, że Jaworzno to fantastyczne miejsce do życia. Pesymiści obawiają się, że to może być prawda. Dlatego działają w myśl zasady: rzucajmy gów…, może coś się przyklei. Jednak takie osoby z góry powinny być podejrzane dlaczego chcą przejąć władzę? Jeśli ktoś nie ma oporów by już w samej kampanii walczyć z przeciwnikiem kłamstwami (patrz wyroki sądowe) to czy będzie miał jakieś hamulce kiedy tą władzę przejmie?

W niedzielę świat się nie skończy, niezależnie od tego jakie będą wyniki wyborów. Bo kandydatem na radnego czy prezydenta się bywa a człowiekiem się jest. Ci, którzy rzucali błotem będą mijać obrzucanych na chodnikach, będą się spotykać w sklepach, najprawdopodobniej też na sesjach. Wtedy niektórzy będą udawali, że się nie widzą. Głowa nagle będzie wędrowała w drugim kierunku.

Dla mnie sytuacja z gazetką jest po prostu żenująca. Nastawiona na wytworzenie negatywnych emocji i obudzeniu najpodlejszych instynktów. Przypomina mi to sytuację, kiedy zawodniczy drużyny „A” dosypują środków przeczyszczających do wody zawodnikom z drużyny „B”. Wszystko by osiągnąć zakładany cel. 

Sęk w tym, że jeśli odstawimy emocje na bok, zobaczymy, że król jest nagi skoro nie potrafi przekonać mieszkańców swoją wizją a musi uciekać się do brudnej gry.

Przez osiem lat pracy w mediach człowiek nauczył się, że zawsze pojawi się jakieś grono frustratów. Ot co, niektórzy mają taki sposób na życie. Nie jest ono wielkie, ale za to głośne. I lubuje się w anonimowych atakach personalnych. A sukcesy można mierzyć głośnością „ujadania” niektórych „komentatorów”. Zakładam, że podobny mechanizm działa w samorządzie.

Ten misterny plan ma jednak zasadniczy mankament. Zakłada, że mieszkańcy to ciemny lud, który nie interesuje się najbliższym otoczeniem i wszystko, co mu się podstawi pod nos kupi. Jednak ostatnie miesiące pokazały, że jest zupełnie odwrotnie. Jaworznianie interesują się tym, co dzieje się w mieście i jego los nie jest im obojętny.

I na koniec. Dlaczego wybory samorządowe są tak ważne? Bo każdego dnia chodzimy po samorządowych chodnikach, jeździmy samorządowymi ulicami, posyłamy dzieci do samorządowych przedszkoli czy szkół, korzystamy z samorządowych autobusów. Dlatego niezależnie od poglądów i preferencji warto jest pojawić się w niedziele przy wyborczych urnach.

Lista komentarzy:

  1. teraz przeciw PO!!
    14 listopada 2014 at 21:02

    Bardzo mądre, bardzo potrzebne słowa przed wyborami. Gówno, którym rzuca „obywatelski” Matysik z pomocą PO (tak, tak dzisiaj na rynku dostałem do ręki tę gównianą podcierajkę od kandydatki Platformy Obywatelskiej – inicjały B.S.) łatwo się przyklei, ale LUDZIE TO NIE NAIWNIAKI!

    Z kim bym nie rozmawiał, a pracuję z dużą grupą klientów to każdy był oburzony – nie kwotami podanymi w publikacji, ale poziomem chamstwa, zawiści, jadu i najgorszego skur…a politycznego przywiezionego przez „warszafkę” do Jaworzna, a wydanego w tym szmatławcu.

    Miałem nie iść na wybory, ale w te ostatnie dwa dni zmobilizuję całą rodzinę i znajomych i pójdziemy zagłosować przeciwko PO, Matysikom i całemu „układowi opozycyjnemu”, który chce zawładnąć miastem po posadki dla kolesi.
    TAK, to opluwany prezydent Silbert dostanie nasze głosy! Rozpoczynam prywatną akcję obywatelską.

  2. dedek
    14 listopada 2014 at 23:47

    Patrząc na dwie walczące strony: jaw, CT , PO a po drugiej stronie m.in. urzędowy Extra, włodarzy naszych, NSZZ, itd. nasuwa mi się tylko jedna myśl: dla pieniędzy i władzy posuną się do wszystkiego. Dramat. Obydwie strony wciskają ludziom kit – nie ma co ukrywać. Trudno więc prowokować na ile im się te zabiegi udały i jaki będzie końcowy wynik. Wydaje mi się, że walczące sępy myślą że Jaworzno to jeszcze Ciemnogród….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.