Wyzwolenie Jaworzna – 22 stycznia 1945

Udostępnij na:

- To była bardzo mroźna zima, minus 20 stopni Celsjusza – tak o zimie przełomu lat 1944/1945 opowiadała Zofia Żak, prowadząca kilka lat temu wieczór wspomnień upamiętniający rocznicę wyzwolenia Jaworzna spod hitlerowskiego jarzma. Uczestnicy spotkania przypominali też, że radości z wyzwolenia już wtedy towarzyszył strach przed Rosjanami. – Pamiętajmy jednak, że po Niemcach przyszli Rosjanie. Przyszedł stalinizm! To było 45 kolejnych strasznych lat. Nie możemy o tym zapominać. Zabrakło by nam czasu, by o tym wszystko opowiedzieć – mówiła Janina Brożek, jedna z zaproszonych na spotkanie uczestniczek tamtych wydarzeń. – Cieszyliśmy się ale niepokój pozostał – wtórował jej Kazimierz Saługa. I dodawał: – Co prawda mówili, że Rosjanie to już nie wróg. Ale i tak strach pozostał.

W czasie wczorajszego, dwugodzinnego spotkania, które odbyło się w centrali Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaworznie swoje wspomnienia zaprezentowali mieszkańcy Jaworzna, z większości dzielnic miasta, naoczni świadkowie tamtych wydarzeń.

Wpadli na frytki

Dzień 22 stycznia 1945 roku uznaje się za oficjalną datę wyzwolenia Jaworzna. – Pierwsze strzały usłyszeliśmy od strony Borów już 19 stycznia. Dwa dni później Ciężkowice były już wyzwolone – wspominał Alojzy Hegielski, mieszkaniec Ciężkowic. W centrum miasta walki trwały do 23 stycznia. Przełomową datą był 25 stycznia, kiedy padł Chrzanów. – Niemcy powoli zaczęli uciekać. Ostatni niemieccy żołnierze opuścili nasze miasto 26 stycznia; uciekali przez Przemszę na Łęgu – informowała Zofia Żak.

- W Ciężkowicach Niemcy uciekali wzdłuż torów kolejowych – wspominał Alojzy Hegielski – Gdy przyszli do nas sowieci pytali czy mamy ziemniaki. Mieliśmy, to powiedzieliśmy, żeby brali ile chcą. A oni brali i robili sobie frytki. I jedli w olbrzymich ilościach. A my nawet nie wiedzieliśmy co to są te frytki! – dodał. Według różnych danych w Ciężkowicach zginęło od 40 do 80 żołnierzy radzieckich i niemieckich.

“Gościli” Niemców i Rosjan

W domu Marii Jarzynki w Szczakowej Niemcy stworzyli sztab wojskowy. – Nie mogliśmy tam zostać. Schroniliśmy się w piwnicy. Z naszej bielizny znalezionej w domu robili opatrunki dla rannych. Tych bardziej potrzebujących ojciec woził do szpitala. Wokół niewielkie samoloty zrzucały bomby – relacjonowała M. Jarzynka. – U mnie mieszkali Rosjanie – wspominała Józefa Antonina Szczepańska (z Warpi) – Miałam wtedy 15 lat. Mama przebrała mnie za staruszkę i kazała iść do babki i tam miałam się schować. Idąc widziałam zwłoki, przewrócony czołg. Strasznie się bałam – dodaje.

Ginęli młodzi

Wśród ofiar tamtych dni wiele było osób młodych. – Widziałam jak od odłamków granatu zginęło przy ulicy Obrońców Poczty Gdańskiej małe dziecko. Potem na tej samej ulicy zginęła 12-letnia dziewczynka – opowiadała Apolonia Smalcerz, mieszkanka centrum miasta.

- Trup leżał koło trupa. Wśród nich wielu było żołnierzy o dziecięcych twarzach. Mogli mieć mniej więcej po 15 lat – mówiła Janina Brożek – Nie widziałam, żeby ktokolwiek im pomagał. Mój ojciec zatrzymał się przy jednym. Jęczał. Noga mu zwisała. Przewiązał mu ją jakąś szmatą – dodawała.

Ofiar mogło być więcej

Na wyświetlaczu pojawiły się fragmenty wspomnień Iwana Korownikowa, radzieckiego generała w stanie spoczynku. – Charakterystyczne i chyba typowe dla naszych walk o okręg przemysłowy było to, że toczono je i zniszczono przeciwnika z dala od osiedli ludzkich, na otwartej przestrzeni…”.

- To była niezwykła lekcja historii. Wydarzenia, o których była mowa miały miejsce ponad 60 lat temu. A dzięki państwa opowieściom poczuliśmy się jakby to było wczoraj – podsumował wspomnienia obecny na spotkaniu dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej Jacek Maro.

Lista komentarzy:

  1. Aureliusz
    25 stycznia 2015 at 08:07

    Rosjanie rozpoczeli nas wyzwalać 17 września 1939 r ,potem wyzwolili nas w Katyniu z polskich elit .Mówienie o wyzwoleniu jest idiotyczne to byli tacy sami okupańci jak Niemcy ,przecież wspólnie na nas napadli w 1939,a potem okupowali do 1989,zaifekowali nasz naród ludzmi sowieckimi a do dziś brylują resotowe dzieci.Ziemie które nam zabrali w wyniku napaści utraciliśmy bezpowrotnie.Mówienie onich jako wyzwolicielach jest idiotyzmem

  2. PETYCJA
    25 stycznia 2015 at 10:52
  3. Przeciwnik PO
    25 stycznia 2015 at 23:14

    Dalej jesteśmy pod okupacjią

  4. Inka
    26 stycznia 2015 at 06:41

    Teraz jest o tyle lepirj ,że nasza wolność zależy od nas .Możemy być wolni wewnętrznie ,olać propagande i myśleć samodzielnie .Trzeba ,jednak przyznać ,iż sytuacja Polski przypomina czasy saskie ,kiedy zdrajcy wysługiwali się obcym mocarstwom ,a kraj nie był suwerenny.Może jednak tym razem damy rade i pogonimy to resortowe tałatajstwo dzięki któremu 3 miliony ludzi opusciło Ojczyzne ,emeryci grzebią w śmietnikach a rząd to mafijna organizacja która zajmuję się ogłupianiem narodu i kręceniem lodów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.